tchnieniem
pokochałabym
przez moment
kiedy oddechem
sprawiłąbym
że pragniesz
kiedy leciałabym
musnęłabym
powiek granice
przez sen
drgajac bezwiednie
zbiegłabym krople
nieprzespanych pragnień
żądałabym
i kochała jak nikogo
pochłonęłabym
w całościbez skrupułów
w całości
w kawałkach
do przesady i bezwiednie
pragnęłabym, chciała
słabe myśli
w sosie niedokończonego
epitetu
i kremowo rudych marzeń



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz