***Shining of Silence
czwartek, 6 czerwca 2013
środa, 3 kwietnia 2013
wtorek, 13 listopada 2012
bo kiedy byłabym
tchnieniem
pokochałabym
przez moment
kiedy oddechem
sprawiłąbym
że pragniesz
kiedy leciałabym
musnęłabym
powiek granice
przez sen
drgajac bezwiednie
zbiegłabym krople
nieprzespanych pragnień
żądałabym
i kochała jak nikogo
pochłonęłabym
w całości
bez skrupułów
w całości
w kawałkach
do przesady i bezwiednie
pragnęłabym, chciała
słabe myśli
w sosie niedokończonego
epitetu
i kremowo rudych marzeń
tchnieniem
pokochałabym
przez moment
kiedy oddechem
sprawiłąbym
że pragniesz
kiedy leciałabym
musnęłabym
powiek granice
przez sen
drgajac bezwiednie
zbiegłabym krople
nieprzespanych pragnień
żądałabym
i kochała jak nikogo
pochłonęłabym
w całościbez skrupułów
w całości
w kawałkach
do przesady i bezwiednie
pragnęłabym, chciała
słabe myśli
w sosie niedokończonego
epitetu
i kremowo rudych marzeń
czwartek, 25 października 2012
Raz dwa trzy dziesięć sto
Nieprzespane mysli
Nieprzespane noce
Reset
Czyste półki
Układam
Nie jest dobrze
Nie tak jak być ma
Raz dwa trzy dziesięć sto
Szczęście
To mam
Raz dwa trzy dziesięć sto
Wdech, przepona. Wydech do zera
Raz dwa trzy dziesięć sto
Mrowi boli zwija
Teraz
Zabieram
Raz dwa trzy
Raz dwa
trzy
Sporo pracy
Odkurzyłam
Układam
Część tak jak była
Część zamieni się miejscami
Parę luk do zapełnienia
Kompozycja. Idealna
Na ten czas
Raz dwa .. trzy... dziesięć........ sto..........
Dziesięć
Nieprzespane mysli
Nieprzespane noce
Reset
Czyste półki
Układam
Nie jest dobrze
Nie tak jak być ma
Raz dwa trzy dziesięć sto
Szczęście
To mam
Raz dwa trzy dziesięć sto
Wdech, przepona. Wydech do zera
Raz dwa trzy dziesięć sto
Mrowi boli zwija
Teraz
Zabieram
Raz dwa trzy
Raz dwa
trzy
Sporo pracy
Odkurzyłam
Układam
Część tak jak była
Część zamieni się miejscami
Parę luk do zapełnienia
Kompozycja. Idealna
Na ten czas
Raz dwa .. trzy... dziesięć........ sto..........
Dziesięć
poniedziałek, 17 września 2012
wtorek, 11 września 2012
piątek, 7 września 2012
*
Nie do końca wiem co robię
Obok mnie tak jakoś
Śniąco
Bezwiednie
A jednak moje to wszystko
Szyby parują
Z czasem zaśniedzieją już
Całkiem
Niedomyte
Przeciąg by się przydał
Mamrobujdy niestworzone
I nie słucham jak mam
Słuchać
Skowyt
Gdzieś z okolic
Wątroby
A to szczęśliwie
Niech się oczka śmieją
Póki niecałkiem ślepe
Spokój
Fajerwerków nie będzie
Chyba
Ale skromny przemarsz
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

























